sobota, 5 grudnia 2015

School

Hej kochani, dziś przybywam z notką hmmmm o szkole, o wszystkim co się u mnie dzieje i może dam parę fotek jeszcze z wakacji, bo z Barcelony<3
Dostawałam na asku kilka pytań o internat, ale na aska nie wchodzę za często, więc odpowiem tutaj na wybrane 3.

Jak jest w internacie? Jakie warunki? Jedzenie?
No więc ogólnie w internacie mi się podoba, bo mam najlepsze dziewczyny, jakie mogły mi się trafić Zosię i Kasię. Warunki, no nic specjalnego, aczkolwiek do przeżycia. Jedzenie jest w miarę dobre jak dla mnie- osoby, która wybrzydza wszystko. Nieraz jak coś mi nie podejdzie to albo do maka, albo po zupkę-standardowo.

Jakie masz godziny wyjścia i bardzo są te godziny pilnowane?
do 17 mam czas wolny, od 17 do 19 są nauki własne(kiedy przeważnie śpimy z laskami), do 21 mogę przebywać poza internatem a do 21:30 mogę przebywać np na piętrze chłopaków.

Co robisz jak jesteś chora?
Zależy jaka choroba, bo jeżeli jest to jakieś chwilowe złe samopoczucie, to rodzice mogą mnie zwolnić u wychowawców i zostaje w tym internacie. Jeżeli jakaś dłuższa, poważniejsza choroba, to rodzic może zwolnić do domu, bo po co siedzieć w internacie i zarażać koleżanki z pokoju.


Jeżeli chodzi o wybór internatu i szkoły, to jestem w 100% zadowolona. Szkoła, klasa, wychowawczyni, wszystko jest jak być powinno. Na szczęście skończyły się czasy tego durnego gimnazjum i oceniania "po nazwisku". No w internacie też jest spoko, rodzice nie sądzili, że aż tak mi się spodoba. Chociaż, pewnie gdyby nie Maks, nie podobałoby mi się tam za bardzo.

#TBT
Trochę o Barcelonie. Więc 23.08 lecieliśmy do Barcelony. Dokładniej byliśmy w Malgrat de Mar. Dwa razy jechaliśmy pociągiem do Barcelony, raz zwiedzać Camp Nou, drugi raz na mecz!!! 27 i 29.08 spełniło się jedno z moich największych marzeń. Hmm najlepszymi momentami zwiedzania stadionu były 1. gdy weszliśmy do szatni piłkarzy, 2. gdy byliśmy na tym korytarzu, gdzie piłkarze szykują się do wyjścia na murawę, 3. wejście na trybuny i uświadomienie sobie tego, że właśnie jest się na CN, oraz 4. Przejście obok murawy i obok ławki rezerwowych. To były momenty, kiedy naprawdę musiałam ubrać okulary, bo się rozpłakałam jak dziecko. Oczywiście na mecz przyjechaliśmy z 2 godziny wcześniej, ale wyruszyliśmy z Malgrat chyba z 5h wcześniej, Usłyszeć na żywo hymn Barcelony, zobaczyć całą grę na żywo, to coś niesamowitego, czego nie da się zapomnieć. Tak, było to spełnienie moich marzeń. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że naprawdę tam byłam.