sobota, 14 lutego 2015

Prom

No więc miała być notka z balu, a że się nudzę, to postanowiłam napisać ją teraz.
Było naprawdę CUDOWNIE!
Dawno tyle nie wytańczyłam jak tam, a stopy dziś rano jeszcze bolały. Generalnie może zacznę od początku.
O 15 przyjechała do mnie Malwina. Ona zrobiła mi włosy, ja jej makijaż i stwierdziłyśmy, że otworzymy salon piękności. Koło 16:20 wychodziłyśmy ode mnie i ledwo dałyśmy radę iść po piasku w takich butach. Malwa miała jeszcze wyższe ode mnie, więc współczuję. Zaczęliśmy bal polonezem i wyszedł całkiem dobrze, chyba. Oczywiście nie obeszło się bez zdjęć, chociaż i tak uważam, że jest ich zdecydowanie za mało. W połowie balu myślałam, że mi nogi odpadną, ale dałam radę do końca. Po zakończeniu poszliśmy jeszcze na godzinkę do Italiany, więc koło 22:30 byłam już w domu. Na ogół chciałam wyglądać inaczej (może bardziej sztucznie) ale naprawdę bardzo chciałam mieć doczepiane rzęsy, ale w sumie i tak nie było źle. Pozwoliłam sobie na dość mocny makijaż oczu, a szpilki- wręcz przeciwnie, wydawały mi się za niskie. No cóż, ciężko dogodzić dziewczynie. Włosy na początku tez miałam inaczej, ale na szczęście Malwina przyjechała i mi zrobiła pięknie.
Generalnie chyba wszyscy są z balu bardzo zadowoleni, a o to właśnie chodziło:)

ps. nagrałam już getreadywithme ale muszę jeszcze zmontować, więc......do końca ferii na pewno się pojawi...














Nie wiem co to ma być to przedostatnie, ale na przypale albo wcale.

1 komentarz:

  1. ,świetny post i ładne zdjęcia, trafiłam na twój blog przez przypadek ale zostane na dłużej http://thesandie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz <3